Projekt ustawy o likwidacji gabinetów politycznych

III RP jest zdecydowanie przebiurokratyzowana – zarówno pod względem nadmiaru i skomplikowania przepisów jak i liczby urzędów i urzędników. Mamy obecnie przynajmniej trzy razy więcej urzędników niż w 1989 roku. Kolejne ekipy rządzące zamiast redukować zwiększają zatrudnienie, „kupując” sobie w ten sposób elektorat. Uważamy, że należy jak najszybciej ograniczyć, zracjonalizować zatrudnienie w administracji – przede wszystkim centralnej, ale nie tylko.

Dlatego na dobry początek Kukiz’15 złożył w lutym projekt ustawy likwidujący aż 10 tysięcy partyjnych synekur w rządzie i samorządach (ok. 500 mln zł rocznie). Chodzi o stanowiska doradców i asystentów politycznych. Na stronie www.gabinetypolityczne.pl opublikowano listę zatrudnionych i ich wynagrodzeń w rządzie. Specjalnie złożony został projekt prawie identyczny jak ten, który w poprzednich kadencjach składało PiS. Liczyliśmy, że dzięki temu przejdzie bez problemu.

Jakie były więc dalsze losy tego projektu? Najpierw parę miesięcy przeleżał w zamrażarce, bo PiS wymyślił, że musi być rozpatrywany łącznie przez komisje ds. samorządu i spraw wewnętrznych. Pierwsze czytanie odbyło się w końcu w lipcu – ja byłem przedstawicielem wnioskodawców. Rząd w ogóle nie zajął stanowiska, natomiast dyskusja na połączonych komisjach była kuriozalna. Zarzucano mi przede wszystkim, że nie powinienem nazywać gabinetami politycznymi doradców i asystentów samorządowych – kwestia czysto językowa. Poza tym podnoszono, że oszczędności byłyby mniejsze niż 500 mln – jakby to było decydujące. A chodziło oczywiście o obronę wygodnych stanowisk dla kolegów – przodowała tu PO.

W końcu projekt przekazano do prac w podkomisji, na której czele stanął nasz poseł Tomasz Jaskóła. I tu natychmiast zaczęła się obstrukcja. Mimo, że przedstawiciele PiS zapewniali nas, że są za dalszym procedowaniem projektu, to najpierw na komisji nie pojawiali sie przedstawiciele rządu a potem przedstawiciele PiS i PO razem wymyślili, że trzeba najpierw policzyć wszystkich tych doradców i asystentów w Polsce.  :-)

I tak to wygląda: projekt niby prosty, zdroworozsądkowy, złożony w Sejmie po raz trzeci w ciagu 7 lat, redukujący stanowiska „nosicieli teczek” będące kwintesencją partiokratycznego marnotrawstwa, dający spore oszczędności, a przejść nie może…

A to dopiero początek mojej opowieści o sejmowej zamrażarce. ;-) Ciąg dalszy nastąpi!

The following two tabs change content below.

Mariusz Robotnik

Redaktor
"Szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów"

Ostatnie wpisy Mariusz Robotnik (zobacz wszystkie)

2 Komentarze

  1. Tylko po co? Jak PIS ustawę albo nie weźmie albo zmieni nieco i przegłosuje jako swoją. Kukiz wprowadził do sejmu ludzi którzy odeszli i wspierają PIS

    • Po to choćby aby pokazać, że Nowośmieszna PO-PiS-owa ferajna wspólnie odrzuciła ten projekt ;-) I kto tu kogo wspiera? ;-)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.