Projekt ustawy o sprzedaży bezpośredniej

Sektor rolno-spożywczy jest jednym z nielicznych sektorów gospodarki, w którym polscy przedsiębiorcy pozostają silni i konkurencyjni. Ale jest on pod nieustanną presją ze strony międzynarodowych korporacji, biurokratów europejskich i biurokratów lokalnych. Dlatego jako Kukiz ’15 przywiązujemy do tego obszaru bardzo dużą wagę. Między innymi dlatego protestujemy przeciw umowie CETA, która daje przewagę korporacjom i której tymczasowe stosowanie w Polsce poparł zjednoczony front partiokracji (PiS, PO i .N)

Już w styczniu 2016 roku złożyliśmy projekt ustawy o sprzedaży bezpośredniej produktów przetworzonych przez rolników. To projekt wzorowany na rozwiązaniach obowiązujących w wielu państwach UE i współtworzony oraz popierany przez dziesiątki stowarzyszeń rolniczych i konsumenckich. Posłami, którzy najintensywniej przez cały rok walczyli o sprzedaż bezpośrednią byli Jarosław Sachajko i Norbert Kaczmarczyk.

A jakie były losy projektu? Został on oczywiście natychmiast przez PiS zamrożony. Jego procedowanie było opóźniane przez wiele miesięcy pod najrozmaitszymi pretekstami formalno-prawnymi. Chodziło oczywiście o to, żeby swój własny projekt zdażyło przygotować i przedstawić ministerstwo rolnictwa. :-) Partiokracja III RP funkcjonuje w ten sposób, że jeśli konkurencja polityczna przedstawi choćby najlepszy pod słońcem projekt to po prostu nie wolno go w żadnym razie poprzeć! Bo partyjniackie niebo runęłoby im na głowy.  ;-)

No więc w końcu ministerstwo rolnictwa przedstawiło swój projekt o sprzedaży bezpośredniej i został on 16 listopada przyjęty a w grudniu podpisany przez prezydenta. Jako jedyni, jeśli dobrze pamietam, głosowaliśmy przeciw. Dlaczego? Otoż, są trzy zasadnicze różnice wobec naszego projektu:
– w projekcie Kukiz’15 nieopodatkowany miał być przychód do 75 tys. zł rocznie, PiS przyjął symboliczne 20 tys. zł rocznie;
– w naszym projekcie rolnik nie podlegał inspekcjom żywnościowym , tylko tak jak w rozwiązaniach europejskich odpowiadał ewentualnie przed sądami. PiS oczywiście nie ma tyle zaufania do rolników i będzie ich kontrolować;
– PiS zabronił sprzedaży żywności do małych lokalnych sklepów i lokalnych restauracji, stołówek (zostały bazary). U nas taka możliwość oczywiście była – podobnie jak w zachodnioeuropejskich regulacjach.

Regulacja rządowa okaże się prawdopodobnie całkowitym niewypałem. Nie wydano zresztą nadal rozporządzeń wykonawczych. PiS nie tylko zaakceptowało umowę CETA, ale nie chce dać polskim rolnikom takich szans jakie mają rolnicy na zachodzie. Czyli mamy tu pełną kontynuację tego co robiło PO-PSL i całkowite oderwanie faktycznych działań od patriotycznych deklaracji.

Nasz projekt oczywiście jest gotowy wdrożenia i czeka na lepsze czasy, które z pewnością prędzej czy później nadejdą.  :-)

The following two tabs change content below.

Mariusz Robotnik

Redaktor
"Szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów"

Ostatnie wpisy Mariusz Robotnik (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.