Jaskółka

Poniżej publikujemy kolejny felieton Pana Bogusława Maślińskiego (tekst oryginalny)

Jugendamt

                                                                                

Pierwsza jaskółka nie zwiastuje wiosny.

Przysłowie to mądrość narodów, dla mniej wtajemniczonych. Zacytowane przysłowie mówi jednoznacznie że jeden gest przy medialnym hałasie nie tworzy reguły, mowa tu o odzyskaniu polskiego niemowlęcia z Niemieckich łap.

Trzeba także spojrzeć wstecz zadając pytanie co zrobiła III RP w obronie germanizowanych polskich dzieci od jakże wielu lat wstecz.
Temat germanizacji dzieci przez Niemców to problem od tzw. integracji z UE. Jugendamt to twór rodem z Niemiec Faszystowskich.

Żenująca wypowiedz tzw. RPD Marka Michalaka, przed kamerami TVP INFO 18.08.2016 godz. 19.
Twierdzi że Polskie dziecko za granicą podlega ich prawu (Niemieckiemu)… Kłam bezczelny czy nieznajomość ustawy zasadniczej, Art. 34.1Obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Art. 36. Podczas pobytu za granicą obywatel polski ma prawo do opieki ze strony Rzeczypospolitej Polskiej. Art. 37.1. Kto znajduje się pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej, korzysta z wolności i praw zapewnionych w Konstytucji.

Z biurem RPD miałem osobiście zderzenie, pismo na pismo, uzupełnienie do uzupełnienia dokumentacji. I co, i nic, a było to w ubiegłym roku. 2015-07-30 w felietonie (także przekazanym wszelkim władzą III RP) Łzy małej Zosi i Piotrusia” pisałem – Odbieranie Polskim rodzinom dzieci w III RP stało się nagminne, z naruszeniem prawa to nie ważne, jak spojrzymy władze w zabieraniu dzieci rodzicom działają na wzorze Niemieckiego Jugendamty,

Nasz Dziennik 20 października 2013 publikuje artykuł „Jugendamty masowo odbierają dzieci rodzicom” - ministerstwo spraw zagranicznych milczy, euro posłowie nie widzą zagrożenia germanizacji, wszystko jest pięknie. Cytat: Jugendamty, czyli urzędy ds. młodzieży, odebrały w 2012 roku 40 tys. 200 dzieci.

Stop dla rozdzielania rodzin pisze - LIST OTWARTY - do Dziennikarzy RP, Prezydenta RP, Premier RP, Posłów RP oraz Społeczeństwa RP
Fragment: W Polsce rocznie przeprowadza się około 30 000 adopcji z czego około 5 000 adopcji to adopcje płatne. Koszt rodziny adopcyjnej za dziecko to od 30 000 zł do 50 000 zł. Oczekujemy zainteresowania mediów, polityków, władz rządowych praktyką prowadzoną przez Ośrodki Adopcyjne, Sędziów Rodzinnych, pracowników szpitali położniczych.
Z poważaniem Bożena Łojko Prezes Fundacji Zerwane Więzi
Brak zainteresowania, jakże to normalne w tej III RP.

Wstrząsające słowa na temat Jugendamt pracownika tej jakże
terrorystycznej Niemieckiej organizacji. Niemiecki urzędnik o biznesie odbierania dzieci Polakom. W tle pieniądze i germanizacja. Uwe Kirchoff przez lata pracował w Jugendamcie, urzędzie do spraw dzieci
i młodzieży. Nie mógł dłużej znieść metod i pobudek z jakich odbiera się dzieci. Zdradził, że o polskie dzieci zabiega wiele niemieckich rodzin zastępczych. Powód? 1000 euro miesięcznie. Aż nie chce się wierzyć, gdy mężczyzna opowiada o sposobach na rozbicie m.in. polskich rodzin. Dodatkowo do tej pracy zachęcają zarobki. Na początek urzędnik dostaje 3,5 tys. euro (15tys. zł). Jugendamt od lat cieszy się złą sławą. Okazuje się, że nie bez przyczyny. Uwe Kirchoff od 1995 do 2007 roku pracował w tym urzędzie. Postanowił opowiedzieć o metodach, jakich używa się do odbierania dzieci. Wyjawia, że kręci się tam biznes. Uwe zdradził, że o polskie dzieci zabiega wiele niemieckich rodzin zastępczych. To czysty biznes. Za jedno dziecko wychowywane w rodzinie zastępczej Jugendamt płaci 1000 euro (ponad 4 tys. zł), jeżeli jest niepełnosprawne, ta kwota może wzrosnąć do 25 tys. euro. Wyjawił również, jakie techniki mają urzędnicy, by uzasadnić odebranie dziecka. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się rodziny obcojęzyczne, lub mieszane. Przyznał, że nie znają języka i można im praktycznie wszystko wcisnąć. Dodatkowo przeprowadzane są niezapowiedziane kontrole. A wystarczy, by dziecko było smutne to może być powodem odebrania go rodzicom. Oficjalnie chodzi o dobro dzieci. Najbardziej szokuje jednak na czym zależy niemieckim urzędom. Ale oprócz tego, że na dzieciach można nieźle zarobić, to liczy się też ich germanizacja itd. 

Eureka – Janusz Wojciechowski: Łowcy dzieci? Nie, to nieprawdopodobne, niemożliwe. Niemożliwe, a jednak zabiera się matce 6-miesięczne niemowlę od piersi i oddaje rodzinie zastępczej, która oprócz szczęścia zyskuje przy tej okazji miesięcznie co najmniej 3
tysiące złotych. Handel dziećmi? Nie.. to niemożliwe, a jednak w Pucku sadystom dostarczone aż dziesięcioro dzieci, z których dwoje sadyści zamordowali. Prokuratura ocknęła się dopiero przy drugim zabitym dziecku, pierwsze spadło ze schodów, cóż, dzieci ze schodów spadają.

Oczywiście także przejrzałem źródła, podstawa obiektywizmu, a mnie szlak trafia - Janusz Czesław Wojciechowski W latach 1995-2001 prezes Najwyższej Izby Kontroli, w latach 2004-2005 prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego, poseł na Sejm II i IV kadencji, w latach 2001-2004 wicemarszałek Sejmu IV kadencji, deputowany do Parlamentu Europejskiego V (w 2004), VI, VII i VIII kadencji (do 2016), a więc podstawowe pytanie, po co te wypociny w sprawie dzieci. Wiele kadencji w Parlamencie Europejskim, PODSTAWOWE PYTANIE - czy kiedykolwiek poruszył temat germanizacji Polskich dzieci przez Jugendamt, a jego kolesie z różnych frakcji, tzw. Polscy euro deputowani, według ogólnej wiedzy, nie mają czasu, jak można narazić się Berlinowi.

Obecne władze, stare władze zaczęły bić pianę w obronie odebranego noworodka, czytamy wiele artykułów, dyskusji przed kamerami. Niemiecki sąd: noworodek wraca do polskich rodziców, Jugendamt odebrał dziecko Polce zaraz po porodzie. W sprawę włącza się RPD, Niemiecki sąd: noworodek wraca do polskich rodziców itd.

Pierwsza jaskółka nie zwiastuje wiosny. Tak ta jaskółka już ma podcięte skrzydła gdy słyszymy - TVP INFO 26-08-2016 – w trakcie rozmowy w Warszawie Merkel – Szydło, podają informację że temat odbierania polskich dzieci przez Jugendamt to temat drugorzędny. Wasalstwo wobec Berlina jest ważniejsze niż dobro polskich rodzin, dzieci. A konstytucja III RP leżąca na śmietniku historii (czy na pewno tam) jest wyciągana na doraźne potrzeby, wojna z dyskredytowanym TK.
Jest przysłowie – jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz; poszukajcie morału.

Bogusław Andrzej Sułkowski-Maśliński
Roku Pańskiego2016-08-27

The following two tabs change content below.

Jarosław Danielak

Admin
"Płynie się zawsze do źródeł pod prąd, z prądem płyną śmiecie"

Ostatnie wpisy Jarosław Danielak (zobacz wszystkie)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.