Dlaczego tutaj jest jak jest… Siedem naszych grzechów głównych

Dobra tyle o polityce, teraz grzechy innej natury przekładające się bezpośrednio na stan naszej gospodarki i jakość naszego życia.

5) Brak patriotyzmu gospodarczego – Kiedyś po „internetach” hulało coś takiego: „Dzień z życia Polaka: Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie, wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku zleca przelewy za internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy. Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje obiad na rosyjskim gazie. Na koniec siada na włoskiej kanapie pijąc kolumbijską kawe słodzoną ukraińskim cukrem i… szuka pracy w niemieckiej gazecie – znowu nie ma! Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy a jak jest to za 1200???”

Mimo że można by to było zostawić bez komentarza, ja jednak napiszę kilka słów, bo to że kupujemy i używamy to jest jedna rzecz. Drugą jest natomiast coś znacznie gorszego. My się podniecamy. Podniecamy się „niemiecką jakością” ,mimo ze ta jakość dawno już jest albo chińska, albo oszukana (pozdrawiamy Volkswagena), albo i chińska i oszukana, czy japońską precyzją (mimo że de facto ta precyzja powstaje, między innymi w jak najbardziej polskiej strefie ekonomicznej w Łysomicach pod Toruniem, za pomocą jak najbardziej polskich rąk, za jak najbardziej polską najniższą krajową).

Kilka lat temu z racji pracy jeździłem fiatem 126 „p”. Ileż to ja się nasłuchałem jaki to był dobry samochód i jaka to polska motoryzacja była wspaniała ,bo można było auto szybko i tanio (najczęściej samemu) naprawić ,a teraz to „panie tylko za kieszeń się trzymaj”.  Idę jednak o zakład że ci sami ludzie ,kiedy niedobitki polskiej motoryzacji jeszcze istniały, stawiali pomnik „golfowi dwói” z wiecznie urywającymi się klamkami ,awaryjnym gaźnikiem, za nisko osadzonym prędkościomierzem (mam metr siedemdziesiąt osiem wzrostu ,gdyby nie to że miałem to cudo już jako doświadczony kierowca i prędkościomierz miałem w nodze, to musiałbym się dość poważnie schylić żeby widzieć z jaką prędkością jadę i nie zaznajomić się z panami wyskakującymi zza krzaczków z pewnym najpewniej niesprawnym urządzeniem bez homologacji w rękach). Poza lepszym przyspieszeniem ,i trochę mniejszym zużyciem paliwa nic w tym dziele lepszego od tego, co posiadał polonez (rok produkcji 1984 – śp tatuś dawał mi pośmigać po lasach nim czasem) nie zauważyłem.

W Polsce są ludzie którzy potrafią wymyślić i wyprodukować, choćby na chińskich częściach na początek, auto czy telewizor ,ale po co mają to robić i dla kogo ,jak my i tak będziemy woleli dwudziestoletnie „paserati” w tdi po płaczącym dziadku z wermachtu? A potem dziwimy się, że w Polsce nie ma pracy i płacy. Serwuje nam się górnolotną wersję patriotyzmu ,za wzór stawia się nam takich co to kazali mówić babciom o zachowaniu się jak trzeba, ale tego, gdzie dziś powinniśmy zachować się jak trzeba nikt nam nie pokazuje. Powiem więcej. Przy naszym biernym współudziale, za pomocą strategii wyrabiania w nas kompleksów wobec zachodu, rozłożyli nam wszystko i dziś możemy być jedynie tanią, szantażowaną, kromką chleba i tańszymi Ukraińcami siłą roboczą

6) Emigracja – Nie osądzam, wiem że aby trwać w Polsce czasem trzeba mieć żelazne nerwy. Wiem że można się zniechęcić ciągłym kopaniem się z koniem, ale wiem też że najłatwiej jest uciec i mieć wszystko w dupie. Ja też czasem mam takie myśli, ale też wiem, że zamiast uciekać przynajmniej próbuję zmieniać świat wokół siebie i jeśli mi się to uda przyniesie mi to więcej satysfakcji, od największej zarobionej gdzieś tam kupy eurasów. Bo będę wiedział że pokonałem i samego siebie i system który Was zmusił do ucieczki.

7) Kult łatwego pieniądza i upadek etosu pracy

Przez ostatnie 30 lat zmieniały się wzorce serwowane nam przez media i polityków. Zmiany te łączyło jednak jedno zjawisko. Upadek etosu pracy, a postawienie za wzorzec gościa, któremu udało się wykombinować jak zrobić, żeby zarobić, a się nie narobić. Najpierw wzorcem był człowiek wykształcony. Abyśmy wszyscy byli wykształceni zreformowano nam system edukacji. O szczegółach tych reform pisał nie będę bo tekst i tak już jest dość długi ,nie chcę Was dodatkowo zanudzać, natomiast kierując się wzorcem, swojego czasu co drugi nieco zdolniejszy wbijał na marketing i zarządzanie, kto się nie dostał szedł na stosunki międzynarodowe i inne takie. Po ukończeniu tych uczelni okazało się, że  kim zarządzać nie ma ,a stosunkują się międzynarodowo tylko ci którzy mieli plecy, tudzież na skutek pijackiego widu po juwenaliach zapisali się do młodzieżówki PO lub PIS i wpadli w oko wodzowi,a ci którzy nie wpadli mają chociaż fuchę przy pisaniu komentarzy w necie.Tak więc absolwenci szacownych uczelni kończący wyżej wymieniane kierunki zderzyli się z twardą rzeczywistością i zmuszeni byli zarządzać towarem na regałach hipermarketów, lub zgłębiać stosunki międzynarodowe przy kasie fiskalnej (wszak świat to globalna wioska w Polsce też obcokrajowcy się zdarzają i jakieś zakupy robić muszą) ,odbierając tę pracę tym którzy ją powinni wykonywać, a więc mniej wykształconej części polskiego społeczeństwa.

A czemu to absolwenci marketingu i zarządzania nie mieli i nadal nie mają kim zarządzać?

Tutaj kamyczek do ogródka naszych szanownych pracodawców. Najpierw rozpieszczeni wysokim bezrobociem uśmiercili zawodowo ludzi w wieku 45+, którzy mimo że byli po komunistycznych zawodówkach ,coś tam potrafili zgrzać, zespawać czy polutować, a głodowymi płacami wygonili z kraju młodych ,którzy na skutek wspomnianych powyżej reform potrafili mniej ,ale gdyby mieli motywację to by się nauczyli, tak jak nauczyli się w Niemczech czy w UK. Stąd pusty śmiech mnie ogarnia jak słyszę teraz ubolewania przedsiębiorców, że nie w Polsce fachowców ,a i niefachowców też zaczyna brakować.To też przez upadek etosu pracy i to wśród ludzi którzy pracując po 24 na dobę przy rozwijaniu własnych biznesów powinni najlepiej wiedzieć jak to czasem jest fantastycznie jak się tyra ,a efektów tego tyrania ani w ząb.

Po upadku mitu człowieka wykształconego, stworzono nam mit człowieka sukcesu.

Człowiek sukcesu jest ubrany w drogi garnitur ,jeździ super furą. Wręcz za zbrodnię jest poczytywane pytanie skąd na ten garnitur i na furę ma ,skoro nigdzie nie pracuje. Wszak ma bo jest zaradny,przedsiębiorczy i takie tam. W tym miejscu, chcąc być dobrze zrozumianym nadmieniam, że nie jestem bolszewikiem i nie prezentuję mentalności – ma to na pewno ukradł. Piętnuję tylko patologię ,jak ktoś zarobił kasę uczciwie ,własnym pomyślunkiem i ciężką pracą swoją i swoich pracowników to daj mu Boże zdrowie i jeszcze więcej kasy.

Na efekty nowej mitologii nie trzeba było długo czekać.

Narobiło się „zaradnych” co to nie mając przysłowiowej łopaty zakładali firmy budowlane ,stawali w przetargach dając najniższe ceny, potem szukali jeleni do roli podwykonawców ,a potem brali kasę i ogłaszali upadłość ,albo znikali zostawiając jeleni i pracowników tychże jeleni na lodzie ,aby znów wypłynąć przy następnym przetargu. Efektem finalnym była afera „Amber Gold”. Śmiejecie się, że ludzie uwierzyli w 12 % zysku? Że byli naiwni? A czy ta naiwność nie była spowodowana kultem młodego, prężnego z łbem, co nie pracuje a ma ? Zwłaszcza ludzi starszych łatwo tą propagandą omotać. Myślicie że dlaczego metoda „na wnuczka” święci triumfy? Czy Amber Gold nie wydaje Wam się takim kradziejstwem „na wnuczka” właśnie? Na takiego fajnego bogatego, który wszystkim dziadkom ,babciom a przy okazji i tatusiom którzy coś tam zarobili i chcieli mieć jeszcze więcej, chce zrobić dobrze? Przecież nie pracuje i potrafi mnożyć majątek… Więc znowu pomnożył…

Objawem tego kultu w polityce był też Rysiu. W kampanii prezydenckiej Kukiz zgarnął między innymi elektorat, który miał dość PO ,ale i na PIS głosować nie chciał. Pomijając szkolne wręcz błędy jakie później popełnił Kukiz, właśnie odpływ tego elektoratu spowodował słabszy wynik Kukiz’15 w wyborach parlamentarnych. Bo przecież Rysiu był młody miał ładny garnitur i ładniej się wypowiadał od Kukiza. Co pokazało życie? Że Rysiu to kolejna ładna ,ale tylko wydmuszka ,forma bez treści. Ale co Rysiu ludzi w jajo zrobił i to co na tym zarobił to jego.

myśl1

Jeśli nie zwalczymy w sobie tych naszych słabości lepszej Polski nie zbudujemy. Politycy których to my przecież wybieramy, też o tych słabościach wiedzą i bezwzględnie je wykorzystują. Tak długo jak im na to będziemy pozwalać Polska nam matką nie będzie ,a jedynie złą macochą wyganiającą nas z domu za chlebem, natomiast na arenie międzynarodowej będzie brzydką panną młodą która się musi ładnie uśmiechać żeby ktoś ją chciał wyru…ć ( pozdrowiłbym przy tej okazji Pana Bartoszewskiego ale…niech mu ziemia lekką będzie)

Poprzednia Strona

The following two tabs change content below.

Mariusz Robotnik

Redaktor
"Szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów"

Ostatnie wpisy Mariusz Robotnik (zobacz wszystkie)

2 Komentarze

  1. Z większością wypowiedzi zgadzam się ,gdyby to jeszcze inni zrozumieli i wprowadzali w życie byłaby jakaś nadzieja…Najbardziej popieram konieczność wspierania wszystkiego co nasze Polskie

    • Mam wrażenie że coraz bardziej rozumieją. Tylko żeby pełne zrozumienie nie przyszło za późno.Najtrudniej będzie przełamać to POPISOWE błędne koło. Jeśli to się wreszcie uda później powinno być łatwiej. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.