Wrzesień 39 – wyciągamy wnioski z historii?

01.09.2016

Dziś pierwszy września. 77 lat temu pierwszego września Niemcy napadli na Polskę i rozpoczęła się druga wojna światowa. Pewnie tej okazji przemówi prezydent wszystkich pisiaków, Antoni wygłosi apel smoleński, w którym podkreśli wiekopomny wkład Lecha Kaczyńskiego w zwycięstwo nad hitlerowskimi Niemcami, Kod urządzi rocznicowe skakanie, może „Jezus” Kijowski zabandażuje znów komuś łapę, aby potem bandaże „cudownie” opadły i gałązka w mgnieniu oka się wygoiła. Będziecie dziś rzygali takimi info, więc ja nie o tym dziś będę pisał a o sprawie poważnej. Mianowicie o tym czy wnioski z tamtych wydarzeń wyciągnęli politycy i czy wyciągnęliśmy je my ,którzy tych polityków wybieramy do władzy.

Przypomnijmy w skrócie jak wyglądała polska i europejska polityka w „przededniu” wojny.

W obliczu fiaska polityki „równych odległości” względem Niemiec i Rosji, zapoczątkowanej już przez Piłsudskiego i coraz agresywniejszych zapędów Hitlera, młode, a co za tym idzie słabe państwo polskie musiało rozejrzeć się za sojusznikami. Opcje tak naprawdę były dwie. Dogadać się z Hitlerem i pełnić rolę państwa satelickiego ,i hitlerowskiego mięcha armatniego w rozprawie najpierw z Zachodem (zwycięskiej zapewne), a potem ze wschodem, lub zawrzeć sojusze z ówczesnymi mocarstwami tj. Anglią i Francją i bronić niepodległości. Wybrano tzw „mniejsze zło” (kuźwa coś mi to przypomina) i paradoksalnie wybór ten zamiast dla nas okazał się korzystny dla naszych „sojuszników”.

Dlaczego? Dlatego, że zyskali możliwość grania Polską. Elementem tej gry było udzielenie Polsce gwarancji zbrojnego uderzenia na Niemcy, jeśli Hitler zaatakuje Polskę. Nikogo wówczas nie zastanowiło, skąd takie nagłe zaostrzenie kursu „aliantów” w polityce względem Hitlera (wszak wcześniej oddano mu w ramach polityki ustępstw bez jednego wystrzału Austrię i Czechosłowację). Nikt nie przypuszczał, że owe „gwarancje” mają na celu dodanie Polakom pewności siebie po to ,aby ufni we wsparcie mocarstw „nie oddali ani guzika” i „nie znali pojęcia pokoju za wszelką cenę”. Niestety polska rybka połknęła haczyk i kiedy Hitler zażądał tzw „korytarza”, spotkał się ze zdecydowaną odmową, co sprawiło że wojna stała się kwestią czasu. Zachodnie mocarstwa kosztem upadku Polski też kupiły sobie trochę czasu ,bo Hitler nie mógł sobie pozwolić ,aby w wojnie z zachodem mieć za plecami wrogą Polskę i najpierw musiał się z nami rozprawić.

Niestety to wszystko uwarunkowało też przebieg kampanii wrześniowej.

W sojuszach „stało” napisane jak wół, że aby Anglicy i Francuzi uderzyli na Niemców, Polska musiała w pierwszym okresie wojny podjąć samodzielną obronę (podobnie jest i dziś ,co prawda nie ze względu na układy ale na geografię i potrzebę czasu na zmobilizowanie przez USA wojsk wystarczających do obrony Polski). W związku z tym strategia obronna polskiego dowództwa musiała uwzględniać założenie silnego tej obrony zaakcentowania już od pierwszego dnia wojny. Stąd bezsensownie rozciągnięto armie polskie wzdłuż całej granicy (ok 1600km), zamiast utworzyć (tak się wypowiadają eksperci) silną obronę na linii Sanu ,Narwi i Wisły.

Po klęsce w bitwie granicznej i przy braku działań ze strony aliantów, Polakom pozostało już tylko przebijanie się w kierunku Warszawy i stało się jasne, że tej wojny nie wygramy. Zdradziecki cios w plecy od ruskich, był już tylko ostatnim gwoździem do polskiej trumny.

Kampania wrześniowa 1

Jak jest dziś?

Bardzo podobnie choć z pozoru lepiej. Polska jest członkiem NATO i Unii Europejskiej, mamy parę amerykańskich F16 (chodzą słuchy, że nie możemy skorzystać z ich pełnego uzbrojenia bo Amerykanie nie udostępnili nam kodów do tego potrzebnych), niemieckie czołgi – same w sobie całkiem, całkiem, niestety sami musimy dorabiać sobie do nich amunicję bo Niemce nie „dali”, a po rozłożeniu polskiego przemysłu stworzenie amunicji do czegokolwiek jest dla nas zadaniem trudnym.

Europejskie struktury gospodarcze, do których przynależność ma niby zapewnić nam bezpieczeństwo, już przebąkują o tym że jeśli Polska nie będzie solidarna w kwestii przyjmowania „uchodźców”, to one nie będą solidarne z nami w obliczu zagrożenia ze strony Rosji (moim zdaniem wydumanego ,ale jakby nie było stanowisko niepokojące), a słynny artykuł 5 NATO wcale nie musi oznaczać, że amerykańscy chłopcy rzucą się „umierać za Gdańsk”, równie dobrze ktoś może uznać że wystarczy jeśli w geście pomocy Polsce zbombarduje się ruskich ulotkami.

Dodajmy do tego, że tak jak niegdyś podszczuwano Polskę przeciwko Hitlerowi ,tak teraz podszczuwa się nas przeciwko Putinowi i wierny ratlerek Ameryki szczeka po pisowskiemu na ruskiego misia i marnuje niepowtarzalną okazję żeby siedzieć cicho.

A po co nas szczują? Również z tego samego powodu co wtedy. Chcą kupić sobie czas, aby w czasie gdy my będziemy ginąć zrealizować koncepcję utworzenia obrony na linii Odry.

Ben-Hodges

Ktoś powiedział kiedyś że historia jest nauczycielką życia ,a jako że jesteśmy mało pojętnymi uczniami historia musi się powtarzać. Oby tym razem nie musiała nas uczyć ponownie…

The following two tabs change content below.

Mariusz Robotnik

Redaktor
"Szaleństwem jest robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów"

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.